Portret
Co można robić w piątkowy wieczór jak ten? Można m. in. pójść wcześniej spać i odespać cały tydzień (jak zamierzałem). Albo siąść i trochę porysować. Zatem, w imię walki z lenistwem oraz ogólnie pojętego samorozwoju postanowiłem zużyć nieco grafitu w mych ołówkach. Dziś zamieszczam portret. Muszę się przyznać, że właśnie ten rodzaj rysunku pociąga mnie najbardziej. Jest moim Everestem, do którego dążę. Wracając jednak do dzisiejszego rysunku, pozwolę sobie zacytować klasyka: Koń, jaki jest, każdy widzi. Tak i tu da się łatwo wychwycić podstawowe błędy jakim się nie oparłem. Jednak w ostatecznym rozrachunku odczuwam zadowolenie z wykonanej pracy. Jest to z pewnością najlepszy portret jaki udało mi się narysować. W stosunku do moich pierwszych prób portretowania widzę duży postęp (nie zamieszczę ich, no, może kiedyś, teraz za bardzo się ich wstydzę). A, i nie przejmujcie się tymi dodatkowymi ustami. Z lenistwa rysowałem na kartce, na której wcześniej ćwiczyłem rysowanie ust. Choć w sumie efekt tego połączenia jest nawet ciekawy. Ale dość gadania, późno już, czas dopieścić mózg snem.
Ciekawie się prezentuje, początkowo wydawało mi się że to nie usta dodatkowe ino jakaś wymyślna fryzura. Założyć się mogę, że odsypiasz tę twórczą noc hehe.
OdpowiedzUsuńTak, odsypiałem hehe Niestety gdy rano ponownie przyjrzałem się memu rysunkowi, cały wczorajszy entuzjazm prysł i dzieło me zmalało w mych oczach. Ale cóż, zawisło na blogu mym więc niech teraz straszy ;)
OdpowiedzUsuńAle te usta "na włosach" wyszły super, weź coś z nimi zrób ;)
OdpowiedzUsuń