Wielki Gatsby - recenzja bardzo subiektywna
Uwaga! Jeśli nie przeczytałeś jeszcze powieści "Wielki Gatsby", rozważ przeczytanie poniższego tekstu dokładnie. Powoli, nie spiesz się, czas wcale nie ucieka a wieczność zawsze poczeka ;)
Tym razem nie będzie żadnych obrazków, szkiców, rysunków. Dziś króluje słowo pisane! Na warsztat wziąłem sobie dziś powieść Francisa Scotta Fitzgeralda z 1925 roku, pod intrygującym tytułem Wielki Gatsby. O tytule tym głośno było w roku ubiegłym czyli 2013, za sprawą ekranizacji z Leonardo DiCaprio w roli głównej. Osobiście filmu nie widziałem, dzięki czemu, "nieskażony" hollywoodzką interpretacją, mogłem zabrać się za lekturę tego dzieła.
Tak jest już ten świat zbudowany, że każdy, kto oprócz elementarza miał w swoich rękach jeszcze kilka innych książek, posiada swój osobisty kanon dzieł pisanych, które w jakimś stopniu wpłynęły na jego życie, lub z którymi się utożsamia. W moim wypadku są to Lord Jim Conrada oraz, chyba mogę tak powiedzieć, właśnie Wielki Gatsby. O wybitnym dziele Josepha Conrada napiszę innym razem, teraz zajmijmy się Panem Gatsby.
Wielki Gatsby to typowa lektura na leniwą sobotę lub długi zimowy wieczór. Czyta się ją wybornie, niemal pożera oczami kolejne opisy i dialogi. To opowieść o romantycznych czasach prohibicji w USA, wystawnych przyjęciach i wiecznej zabawie pozbawionej zahamowań. Ale przede wszystkim jest to powieść o miłości i pogoni za marzeniami. Marzeniami, których nie da się spełnić. Tytułowy Gatsby to, jeśli można tak powiedzieć, królik z kapelusza, człowiek zagadka. Jest niczym zjawisko, którego przyczyn ani pochodzenia nie zna nikt. Słyszeli o nim wszyscy lecz nie zna go nikt, wiedzę o nim zastępuje się plotkami tworzącymi niemal legendy o nim. Pojawia się on w życiu bohaterów, siejąc zamęt i wybijając ich z ról, które dotychczas odgrywali. Ale o tym przeczytacie w każdym opisie książki. Ja Chcę skupić się na tym, co przemówiło do mnie. Dlaczego Gatsby'iemu się nie udało? Gdzie popełnił błąd?
Niemal każdy z nas ma w swej pamięci chwilę, którą chciałby zmienić, przeżyć inaczej. Jednak większość potrafi się pogodzić z tym, że to co za nami nie można zmienić. Gdy tak się nie dzieje, pojawia się iluzja. W takiej iluzji żył Gatsby. Choć można też przewrotnie stwierdzić, is sam, dla tych wszystkich gości bawiących się na jego koszt, był właśnie iluzją, złudzeniem. Gatsby żywił się nadzieją, iż przeszłość może powrócić i stać się teraźniejszością, faktem. Zawiódł się jednak boleśnie, gdy jego marzenia, niczym domek z piasku, zniszczyła rzeczywistość, pozbawiona romantyzmu i subtelności.
Ach, trochę się zapędziłem. Zakończę ciekawostką. Ekranizacja, o której wspominam nie była pierwszą lecz... No właśnie, którą?
Tym razem nie będzie żadnych obrazków, szkiców, rysunków. Dziś króluje słowo pisane! Na warsztat wziąłem sobie dziś powieść Francisa Scotta Fitzgeralda z 1925 roku, pod intrygującym tytułem Wielki Gatsby. O tytule tym głośno było w roku ubiegłym czyli 2013, za sprawą ekranizacji z Leonardo DiCaprio w roli głównej. Osobiście filmu nie widziałem, dzięki czemu, "nieskażony" hollywoodzką interpretacją, mogłem zabrać się za lekturę tego dzieła.
Tak jest już ten świat zbudowany, że każdy, kto oprócz elementarza miał w swoich rękach jeszcze kilka innych książek, posiada swój osobisty kanon dzieł pisanych, które w jakimś stopniu wpłynęły na jego życie, lub z którymi się utożsamia. W moim wypadku są to Lord Jim Conrada oraz, chyba mogę tak powiedzieć, właśnie Wielki Gatsby. O wybitnym dziele Josepha Conrada napiszę innym razem, teraz zajmijmy się Panem Gatsby.
Wielki Gatsby to typowa lektura na leniwą sobotę lub długi zimowy wieczór. Czyta się ją wybornie, niemal pożera oczami kolejne opisy i dialogi. To opowieść o romantycznych czasach prohibicji w USA, wystawnych przyjęciach i wiecznej zabawie pozbawionej zahamowań. Ale przede wszystkim jest to powieść o miłości i pogoni za marzeniami. Marzeniami, których nie da się spełnić. Tytułowy Gatsby to, jeśli można tak powiedzieć, królik z kapelusza, człowiek zagadka. Jest niczym zjawisko, którego przyczyn ani pochodzenia nie zna nikt. Słyszeli o nim wszyscy lecz nie zna go nikt, wiedzę o nim zastępuje się plotkami tworzącymi niemal legendy o nim. Pojawia się on w życiu bohaterów, siejąc zamęt i wybijając ich z ról, które dotychczas odgrywali. Ale o tym przeczytacie w każdym opisie książki. Ja Chcę skupić się na tym, co przemówiło do mnie. Dlaczego Gatsby'iemu się nie udało? Gdzie popełnił błąd?
Niemal każdy z nas ma w swej pamięci chwilę, którą chciałby zmienić, przeżyć inaczej. Jednak większość potrafi się pogodzić z tym, że to co za nami nie można zmienić. Gdy tak się nie dzieje, pojawia się iluzja. W takiej iluzji żył Gatsby. Choć można też przewrotnie stwierdzić, is sam, dla tych wszystkich gości bawiących się na jego koszt, był właśnie iluzją, złudzeniem. Gatsby żywił się nadzieją, iż przeszłość może powrócić i stać się teraźniejszością, faktem. Zawiódł się jednak boleśnie, gdy jego marzenia, niczym domek z piasku, zniszczyła rzeczywistość, pozbawiona romantyzmu i subtelności.
Ach, trochę się zapędziłem. Zakończę ciekawostką. Ekranizacja, o której wspominam nie była pierwszą lecz... No właśnie, którą?
Można powiedzieć, że życie przeszłością doprowadziło go do zguby. Jednak i tak był lepszy w swojej pogoni za złudzeniem od bandy zblazowanych i rozpieszczonych dzieci, jakimi była "elita" nowego jorku.
OdpowiedzUsuńSzkoda tylko, że zbyt późno przejrzał na oczy... Ale "happy end" zniszczyłby dobrą powieść :) Dlatego Pan Gatz vel Gatsby musi cierpieć za każdym razem, gdy ktoś sięgnie nieopatrznie po tę powieść...
Usuń